Janusz Palikot dziś rano był gościem Moniki Olejnik w programie „Gość Radia Zet”. Między naszym kandydatem a prowadzącą audycję szczególne emocje wywołała kwestia postępującej w Polsce militaryzacji.
Całość rozmowy do wysłuchania tutaj.
Janusz Palikot o:
– odejściu posłów z klubu TR: – Zostali kupieni, skorumpowani, bo takie są mechanizmy w polskiej polityce. Jako prezydent doprowadzę do sytuacji, że przejście od ugrupowania do ugrupowania w czasie kadencji, bez zrzeczenia się immunitetu, bez zrzeczenia się mandatu będzie niemożliwe, bo to jest hucpa. Każdego władza dzisiaj w Polsce może kupić. Przychodzi do pani poseł Bury, przewodniczący PSL i mówi pani „Proszę bardzo, pani mąż, żona, partner, syn czy córka dostanie robotę w jakiejś agencji, dziesięć tysięcy złotych, pani nie będzie musiała spłacać kredytu we frankach, przełożymy to, bo załatwimy to w takim, czy innym banku”. I niektórzy ludzie tego nie wytrzymują. Pani doskonale wie ilu ludzi opuściło Platformę.
– wpływie Twojego Ruchu na polską scenę polityczną: – W ciągu tych trzech lat zmieniłem polską politykę. Niech pani zobaczy o czym dzisiaj dyskutujemy. Czy myśli pani, że konwencja przeciwko przemocy, którą podpisał prezydent Komorowski, czy sprawa in vitro doszłyby do skutku, gdyby nie moja trzyletnia walka właśnie o te sprawy?
– sondażach wyborczych: – GFK Polonia pokazuje 6,5 proc., e-wybory 7,5 proc. Są różne sondaże, jaki będzie wynik zdecydują wyborcy 10 maja. Ja do 8 maja będę walczył o zwycięstwo, jakby po prostu było ono w zasięgu ręki. Nigdy się nie poddam, nie zrezygnuję. Więcej, podział, który zaproponował dzisiaj prezydent Komorowski na Polskę radykalną i Polskę racjonalną, jest fantastycznym pretekstem do wytłumaczenia mojej różnicy w stosunku do Komorowskiego i do Dudy, bo Bronisław Komorowski, podobnie jak i Andrzej Duda jest człowiekiem Kościoła, człowiekiem głębokiej wiary, człowiekiem irracjonalnym z tego punktu widzenia, który bierze przesłanki do swojej działalności z wiary, a nie z rozumu i wmawianie komuś, że Komorowski jest Woltairem, a Duda Casanovą, to jest pic i teatr polityczny, a nie realne działanie.
– zbrojeniach w polskiej armii: – Komorowski w polityce bezpieczeństwa kieruje się tym samym sentymentem, co Duda – budowaniem więzi przez ofiarę, przez krew, przez zbrojenia, przez przedzbrojenia. A ja jestem pacyfistą, jestem zwolennikiem wprowadzenia euro i uważam, że wprowadzenie euro byłoby lepszym gwarantem bezpieczeństwa. […] Jeżeli my się dozbroimy to tylko zginie więcej ludzi, będzie zniszczonych więcej miast, my nie damy rady w konfrontacji militarnej z Rosją. Pani doskonale o tym wie. […] Słabe jest to wojsko i to wojsko nas nie uratuje. Wojsko trzeba mieć, trzeba je lekko poprawiać, ale budować na tym politykę bezpieczeństwa i myśleć w kategoriach czynu zbrojnego to jest anachronizm z dziewiętnastego wieku. Wszystkie państwa nowożytne kierują się interesem ekonomicznym. Jeżeli Polska będzie w strefie euro, to Merkelowa będzie jeździła do Warszawy, do Moskwy, tak jak jeździ do Grecji dzisiaj. […] Uważam, że to jest odwaga nie dać się zabić. Pani właśnie żyje w tym naiwnym, prostym patriotyzmie, który polega na tym: dajmy się zabić, rozerwiemy koszule, pójdźmy na działa, niech nas zabiją, będzie krew, będą pomniki i ta przelana krew będzie przekleństwem następnych pokoleń. Nie, nie, nie! Nigdy nie chcę wojny.
– o wniosku Leszka Millera, który domaga się od Sejmu reakcji na ?kultywowanie przez ukraińskie władze państwowe tendencji nacjonalistycznych, nawiązujących do myśli Dymitra Doncewa i praktyki politycznej Stefana Bandery, a także gloryfikowania postaci odpowiedzialnych za brodnie popełnione na ludności polskiej na Wołyniu?: – Rzeczywiście opinia Jerzego Urbana, że Magdalena Ogórek jest idiotką, a Leszek Miller zwariował nabiera aktualności. Bo ta wypowiedź Leszka Millera, to jest tak po prostu beznadziejny, żenujący cynizm, bazowanie na strasznych doświadczeniach z przeszłości, wyciąganie ich w tej chwili, żeby zyskać kilka punktów procentowych. Były premier, szef polskiego państwa, który wprowadzał nasz kraj do Unii i do NATO wstydziłby się być tak prymitywnym populistą jak Leszek Miller w tej wypowiedzi, po prostu wstydzę się za tego człowieka.
– o powiązaniach PiS ze SKOK-ami: – Stamtąd były kredyty, kredyty dla poszczególnych posłów, kredyty dla PiS, wydawanie gazetek, współpraca. PiS jest umoczony w SKOK-ach po prostu, jak Putin we krwi ukraińskiej i oni doskonale wiedzą i swoim niesamowitym bezczelnym, goebbelsowskim cynizmem odwracają teraz to w stosunku do Komorowskiego. Nie jest moją rolą bronić Komorowskiego, bo konkuruję z nim w wyborach prezydenckich, ale jest jakaś granica podłości, z którą mamy teraz do czynienia w wykonaniu PiS. Zamiast wziąć odpowiedzialność za własne przekręty, próbują obsyfić kogoś innego.
– o „aferze biurkowej”: – Ja mam tam własne, siedemnastowieczne meble chińskie, kolekcję obrazów Rubensteina, własne dywany, odnowiłem tam parkiet. Szukano jakiegoś biurka, które rzekomo u nas było. Zrobiono z tego wielką awanturę, jakiś niezbyt racjonalny dziennikarz w ?Rzeczpospolitej? napisał o tym artykuł. Okazało się, że biurko przez pomyłkę kancelarii było w biurze, gdzie urzęduje PSL! Bo zawsze jak coś jest do wzięcia, to PSL weźmie i to biurko się znalazło i następnego dnia minister Węgrzyn już wyjaśnił, że bardzo przeprasza za całe nieporozumienie, bo biurko jest w PSL. No dobrze. Tylko przez cały dzień (pani dzisiaj do tego wraca), byłem znów obsyfiony jakimś biurkiem, jak to nie niby przekrętami w ZUS, to jakimś biurkiem, codziennie się próbuje znaleźć jakąś bzdurę.