Maciej Kowalski: Panie Jacku, niech Pan startuje!

Maciej Kowalski: Panie Jacku, niech Pan startuje!

Tekst pochodzi z bloga Macieja Kowalskiego w serwisie natemat.pl. Zdjęcie ze strony zakowski.blog.polityka.pl.

Red. Jacek Żakowski na swoim blogu napisał dzisiaj apel do Janusza Palikota, by ten wycofał się z walki o fotel prezydencki. Jego główny zarzut jest taki, że Palikot nie jest kandydatem idealnym. Ja sam od kilku lat kieruję się prostą zasadą: narzekasz, że nie ma na kogo głosować? Sam kandyduj!

Łatwo jest z pozycji uznanego, szanowanego dziennikarza, wynajdować wady poszczególnych kandydatów (chyba, że mowa o tym „skazanym na sukces” – temu lepiej za skórę nie zachodzić, tak na wszelki wypadek). Red. Żakowski przez lata swojej pracy doszedł do perfekcji w pisaniu w taki sposób, żeby przypaść do gustu jak najszerszej rzeszy czytelników – teraz oczekuje tego samego od kandydata na Prezydenta. Idealny kandydat Jacka Żakowskiego to taki, który nie zniechęci do siebie nikogo – młodych, starych, biednych, bogatych… Panie Jacku, może pora samemu pomyśleć o starcie?

Propozycję dostał już Pana kolega po fachu – R.A.Ziemkiewicz. Jak można się było spodziewać – odmówił. Dlaczego? Z tych samych względów, dla których Pan nigdy nie podejmie rękawicy, a mianowicie nieuchronnej, bezpowrotnej utraty „niewinności”. Nagle z lubianego dziennikarza stałby się Pan obiektem ataków, niejednokrotnie najniższych lotów. W Pana wyważonych felietonach natychmiast dopatrywano by się drugiego i trzeciego dna, dowiedziałby się Pan, że jest „przybudówką PO”, farbowanym lisem itd. Taki los polityka w Polsce i każdy, kto decyduje się na działalność na tym polu musi być tego świadomy.

Chwała Panu za to, że miał Pan na tyle dobrego smaku, żeby w swojej krytyce kandydatury Janusza Palikota wskazać konstruktywne rozwiązanie. Sporo „ekspertów” i politycznych komentatorów lubujących się w krytykowaniu zapomina bowiem o tym kluczowym elemencie, jakim jest zaproponowanie rozwiązania opisywanego zagadnienia. Problem podstawowy z postulowaną przez Pana kandydaturą Barbary Nowackiej jest jednak jeden – sama bohaterka nie jest w tej chwili zainteresowana ubieganiem się o ten urząd.

Żeby była jasność – cenię Barbarę Nowacką przeogromnie. Moja żona twierdzi wręcz, że jestem w nią zapatrzony 😉 Jeśli poważnie traktuje ją Pan z takim szacunkiem, by powierzyć w jej ręce najwyższy urząd 38-milionowego państwa, to może warto wysłuchać jej zdania? Nie zmuszajmy Barbary Nowackiej do powtórzenia słynnego „nie chcem, ale muszem”. Proponowanie Barbarze podjęcia się misji „jednoczenia lewicy” przy obecnej postawie SLD stoi w poważnej logicznej sprzeczności z peanami na jej cześć i z samospełniającymi się przepowiedniami na temat wygranej Bronisława Komorowskiego. Oto bowiem proponuje Pan wschodzącej gwieździe polskiej polityki starcie z kandydatem Pana zdaniem niepokonalnym, a na dodatek wizerunkową porażkę bratania się z grupą aferzystów. Gdyby Janusz Palikot zachowywał się jak rasowy polityk w najgorszym tego słowa znaczeniu, sam zaproponowałby kandydaturę Nowackiej. Jednym zagraniem miałby z głowy jedyną godną siebie konkurentkę na pozycję szefa partii. Krótko mówiąc #Nowacka2020.

Pana krytyka kandydatury Janusza Palikota sprowadza się do tego, że nie jest ideałem. Nie będę powtarzał powodów, dla którego ja osobiście uważam go za dobrego kandydata (pisałem już o tym tutaj) – przeciwnie, zgodzę się z Panem. Janusz Palikot nie jest kandydatem idealnym. Nie był, nie jest i nie będzie – podobnie jak żaden z jego potencjalnych konkurentów. Jeśli ktoś wydaje się nam kandydatem idealnym, to znaczy, że albo coś jest nie tak, albo sami kandydujemy.

Pora też wreszcie skończyć z rozmytym do granic możliwości hasłem „lewica musi się zjednoczyć”. Tak, zgoda buduje a niezgoda rujnuje, ale programowo i światopoglądowo Sojuszowi Lewicy Demokratycznej bliżej do PiS niż do środowisk Twojego Ruchu. Nie uważam, żeby Janusz Palikot był kandydatem lewicowym w tradycyjnym tego słowa rozumieniu. Eksperyment, jakim była Europa Plus Twój Ruch, który miałem przyjemność współtworzyć, wyraźnie to pokazał – wyborcy Palikota z 2011 roku to nie są socjaliści spod znaku czerwonej gwiazdy, którzy z tęsknotą wypowiadają się o PRL. Palikot to przede wszystkim kandydat nowoczesny, otwarty na świat i akceptujący zmiany, jakie zachodzą w społeczeństwie. Tej otwartości i zrozumienia brakuje wszystkim pozostałym kandydatom i za to będzie miał mój i – jestem o tym mimo wszystko przekonany – Pana głos.

  • Silverback Dot

    Jezeli Pan Jacek uwaza, za Pan Komorowski jest niezwyciezony, to po co mu pomaga i eliminuje konkurencje?…Troche to nielogiczne.
    Poza tym nie zyjemy w Korei Polnocnej, gdzie zawsze kandyduje tylko jedynie sluszny kandydat. Czy Pan Jacek chce nas zblizyc do Korei?
    Im wiecej kandydatow, tym bogatsza oferta i to jest to, czego powinien oczekiwac (i mam nadzieje oczekuje) kazdy myslacy Polak.