To była niezwykła akcja. Zaczęło się od tego, ze Franek z mamą i siostrą odwiedził Science Museum w Londynie i zaopatrzył się tam w ekwipunek odkrywcy, co widać na zdjęciu.
Popołudniu zrobił się pogodny dzień i na trawniku pojawił się Albert (tak go Franek nazwał), czyli dżdżownica. Oczywiście natychmiast Całość
Źródło: Poletko Pana P.
